niedziela, 23 listopada 2014

Słów kilka na temat... Praca w restauracji, angielska wywiadówka i nowa podstrona.

Ogłaszam wszem i wobec bardzo poważny problem z inspiracją. Bardzo, bardzo poważny. Pomoc pilnie potrzebna.


To był dziwny tydzień.
Sporo muzyki, akademickich poszukiwań, "prób" pisania coursework z angielskiej literatury. Poza tym, co nieco sportu, kolejne godziny rozmów z polskim światem i sytuacje, będące potwierdzeniem, iż kreatywność niektórych znajomych i ich pomysłowość w zakresie sposobu na spędzanie popołudnia/wieczoru nie zna granic. Ach, tak. :D

Co do innych ciekawych kwestii:

Poniedziałek
W ramach projektu z business studies, popołudnie i wieczór spędziłam, pracując razem z resztą grupy w pobliskiej restauracji. Kilka godzin krojenia warzyw, przygotowywania przystawek i zmywanie, zmywanie, zmywanie.


Jeszcze o tym co nieco wspomnę, ale kilka luźnych, dosyć retorycznych pytań na dziś, to:

piątek, 14 listopada 2014

Słów kilka na temat... 10 rzeczy, bez których byłoby ciężko przetrwać.

Piszę ten post raptem kilka chwil po tym, jak mój dom (podobna definicja jak w Hogwarcie, tyle że osoby należące do jednego domu, nie mają własnego budynku, w którym mieszkają), Mancroft, zwyciężył w 2/4 kategoriach w House Music Competition.
Hura!
Wypadałoby powiedzieć więcej na ten temat, ale postanowiłam, że nadrobię to w przyszłości.
Dziś, ze względu na to, że przygotowuję listę rzeczy, które moi rodzice zaofiarowali się mi przysłać w paczce z Polski, skupię się na innej niezwykle istotnej sprawie.
Otóż, moi drodzy krewni, znajomi i nieznajomi, czas na...

Subiektywna lista rzeczy, bez których bym tu zapewne nie przetrwała.

TOP 10:



10. Dziurkacz, zakreślacze i mnóstwo papieru w linie. 
To podstawy na których opiera się cała nauka. Istotne, aczkolwiek zawsze można pożyczyć, czego nie można powiedzieć o pozostałej 9.

Papier w linie 
Używany nawet na matmie (!). Do notatek, pisania esejów, trzaskania zadanek. W razie potrzeby równie świetny do tworzenia papierowych łódek.


Dziurkacz
Zakładam, że w Polsce nie używałam go częściej, niż raz na rok.  Tutaj, biorąc  pod uwagę, że trzymam (jak i większość osób z tej szkoły) notatki w segregatorach, nie można się bez niego obejść.

Zakreślacze 
Kolejne przedmioty "bezużyteczne" przez ostatnie 11 lat mojej edukacji; teraz - chyba bym się bez nich pogubiła.
Na literaturze, gdzie wręcz trzeba kreślić po książkach, żeby później ogarnąć łatwo co jest co - niezastąpione. Przydatne też na historii czy biznesie.
I pomyśleć, że jeszcze parę miesięcy temu, nie zdobyłabym się na to, żeby po książce pisać chociażby długopisem. O mazaniu już nie wspomnę.


sobota, 8 listopada 2014

Szkolne opowieści... O tym, jak w Anglii uczą muzyki.

Witam po halftermie!

Pierwszy tydzień nauki za nami. Jeszcze... KILKA (tym razem nie zdradzę, kiedy przyjeżdżam, o nie) i znowu Polska, i dom, i Święta. :D


Jak minęła podróż?
Spokojnie i bez problemów... A gdzie tam. Nie będę tutaj się rozpisywać, bo najlepiej opisuje to sytuacja z autobusem, którym miałam podróżować z lotniska do Norwich. Po godzinie czekania (nie było wcześniejszego), okazało się, że spóźni się 45 minut. A potem, że autobus do Ipswich przyjechał pierwszy, zajął stanowisko... I kolejne minuty poleciały. Ale co tam, ostatecznie do szkoły dotarłam. I to żywa, ze wszystkimi bagażami, a nawet z zakupami. :D


...A jak minął pierwszy tydzień?
Szybko. Nie było żadnego rozdrabniania się, jak we wrześniu.Od razu praca, praca, praca. I eseje. I japoński. I historia. I masę innych kwestii, o których już wspominałam albo dopiero to zrobię. O, właśnie: jak o obiecanej wcześniej edukacji muzycznej.


Edukacja muzyczna w Anglii 

Jak ona właściwie wygląda? 
Muzykę można realizować jako przedmiot np. na poziomie A-levels lub w podobnym stylu, jak w polskich szkołach muzycznych: przerabiając program tzw. grade'ów.